Home

Advertisement

???

  • Jul. 18th, 2009 at 10:44 AM
wspomnienia
Zadzwonił do mnie wczoraj wczoraj wieczorem, mój były facet z Wrocławia, którego nie widziałam i nie miałam z nim kontaktu od 4 lat. Zadzwonił i oznajmił mi, że któregoś tam (którego to już z szoku nie zarejestrowałam) będzie w Warszawie i chce mi oddać książki, które ode mnie kiedyś pożyczył. Czy ze mną jest coś nie tak, że najzwyczajniej  w świecie nie wierzę, że Janek po 4 latach przypomniał sobie o moich książkach i chce mi je oddać i że tu chodzi tylko o książki. Czy Wam też to wydaje się dziwne?
basik
Patrzę dziś na ten park już zupełnie inaczej. Już nie muszę mu się spowiadać, już nie odbieram kwitków z siedmiodniowym terminem zapłaty. Już nie szukam po strumykach zagubionego kamienia. Teraz park kwitnie razem ze mną. Razem dojrzewaliśmy do chwili, aby śmiało przyznać się przed sobą, że wiosna już dawno zagościła w nas.


..."lecz mimo tego, wiem, że mogę zanurzyć się w bezmiarze dnia"


poranne kace

  • Oct. 20th, 2008 at 11:46 AM
wspomnienia
Zbyt już mi ciąży donośność mojego milczenia. I w lustra też nie patrzę. I czasami łzy polecą. Ale mało ich, bo makijaż rozmyją. Nie tę Pragę zza okna widzę i nie ten kot się do mnie łasi. Dlaczego bolą mnie tylko rzeczy nieprawdziwe?

I love my job

  • Aug. 12th, 2008 at 2:47 PM
bash
wczoraj wieczorem

V- cześć. robicie może w tym miesiącu jakieś teledyski?
J-nie
V- a w następnym?
J-to już prędzej, ale też nic pewnego
V(rozczarowana)- a nie wiesz może czy są teraz jakieś koncerty białoruskie w warszawie?
J-wiesz, nie interesuję się tym, nie mam pojęcia, nic mi się w oczy nie rzuciło, może w krakowie coś będzie, może nie
V-a nie wiesz, gdzie mogłabym znaleźć takie informacje?
J-pewnie w internecie, może na gronie, może na LJ-ju, nie wiem.
V-aha, no dzięki

dzisiaj rano

T- cze. jesteś jeszcze w warszawie
J- jestem jeszcze
T- a będziesz jeszcze wieczorem
J- wieczorem też jeszcze będę
T (z ulgą) -super. bo wiesz, Zoya czasami robi wystawy białoruskich artystów
J- no wiem
T- a pojechałabyś ze mną do Zoi zrobić krótki materiał dziś o 19? wyślę Ci wszystko mailem.
J- jeśli muszę. a wiesz, co jeszcze muszę? nauczyć się montażu
T- yyyyy z tym będzie problem, bo to bardzo trudne jest. ja sam dobrze tego nie umiem. wiesz pociąć i pokleić i owszem, ale jakieś trudniejsze rzeczy to już nie
J- ale ja chcę zdobyć nową umiejętność.
T- no dobra, to zrobimy ten materiał z Zoi i razem to będziemy montować. nauczę Cię tego, co sam umiem.
J-do zobaczenia w Zoi


a dziś po południu wybrałam się do włoskiej restauracji koło mnie i umówiłam się na jutro na dzień próbny do pracy jako kelnerka i kurewsko dobrze mi z tym

idź sobie

  • Aug. 10th, 2008 at 2:52 PM
wspomnienia
Chyba nie wyzbyłam się tego do końca. Czasami jeszcze przychodzi do mnie ten zapach. Nie powala z nóg, to na pewno, ale przypomina. Chwile zajmuje mi skojarzenie go z nim, lecz jednak. Nie tęsknie za nim, bo nie mam za czym, tym bardziej teraz. Jestem trochę zmieszana, bo przecież tyle czasu już minęło, bo przecież nic nas dawno nie łączy, bo przecież nawet się nie widujemy, nie rozmawiamy, bo jest ktoś inny, ktoś ważniejszy. Jednak czasami dalej czuję jego obecność. Wczoraj bardzo późno zadzwonił domofon. Pomyślałam, że to bardzo w jego stylu. Nie otworzę. Nie podniosę się nawet z łóżka. Domofon ucichnie. Jeśli to Justyna, to zadzwoni jeszcze raz. On by sobie poszedł. Domofon zadzwonił jeszcze raz. Ulga. A dzisiaj siedzę sobie i gram w plemiona. Miałam długą przerwę. Robię przegląd wiosek. F5. I ten zapach. Gucci. I wspólne mieszkanie. I jedno zdanie w mojej głowie - "przestań w to grać".

Basy, Basy i po Basach

  • Jul. 22nd, 2008 at 12:40 PM
bash
Dziwne Basy były tego roku. Jakoś nie czułam ich klimatu, aż do poranka tuż po nich. Ogólnie to strasznie wkurwiona jestem zachowaniem szanownego pana Prezesa Basu. Takiego skurwysyństwa już dawno nie widziałam. Ręce opadają i słów brakuje. Szkoda że pampersów nam jeszcze nie kupił, żebyśmy czasu na wychodzenie do łazienki nie marnowali i ochrony nie wynajął do sprawdzania nam kieszeni. I kiedy czytam te jego podziękowania na stronie Basowiszcza o niepowtarzalnym klimacie, to dopisałabym jeszcze, że były takie typowe dla obozów pracy. Ja ze swojej strony chciałam Ci Radku podziękować, za traktowanie wszystkich jak białych murzynów, złodziei, wydawanie poleceń służbowych i obrażanie własnych przyjaciół. Podziwiam Twoje zachowanie, bo przy wielkich staraniach, nie znalazłabym u siebie tyle tupetu i chamstwa, żeby za własne niepowodzenia rzucać błotem w innych. Pamiętaj Radku, że bez tych ludzi, których teraz tak obrażasz, Basów na pewno by nie było. Każdy z nich pomagał przy festiwalu za darmo i dla idei. Ładne podziękowania im zgotowałeś. Gratuluję.

Reklama

  • Jul. 15th, 2008 at 11:53 AM
basik
felix

kto jest za mną niech podniesie rękę do góry
kto jest przeciw niech podniesie obie ręce i ustawi sie twarzą do ściany
spiski, zamachy, morderstwa polityczne
i przewroty, postawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu
jak chłopiec, wpatrzony w rewolucję, która jest kobietą
żadnych złudzeń panowie i twarzą do ściany
jeszcze kilka egzekucji i będę już zupełnie dorosły


Agnieszka Mirahina

czasami

  • Jul. 14th, 2008 at 3:53 PM
wspomnienia
czasami miewam kryzysy. nie takie jak inni ludzie. silniejsze. wiesz jak to jest. taka nieleczona deprecha jesienna, tylko trwa przez cały rok, w różnych nasileniach. rozumiesz o czym mowie? niby wszystko jest ładnie i pięknie. collgate no. 5. a w środku ta gula, guz, pęcherz. zwal jak zwal. ona rośnie.  wkładasz do niej wszystko co cię gryzie, co chciałbyś wykrzyczeć, wywalić na zewnątrz, rozgnieść komuś na twarzy, żeby spłynęło z jego krwią, albo z twoimi łzami. i to coś, kiedy nie ma jak sie wydostać mutuje, bo musi jakoś funkcjonować. rozrasta sie. potem zaczyna podgryzać ciebie. trawi cię jak rak. pochlania coraz więcej tego, co stanowi twoja sile. choć tak naprawdę nie jesteś na nic chory. to tylko pewna dysfunkcyjność. takie ludzkie niedostosowanie. rzecz najnormalniejsza w świecie. czy twoja psychika czasami odmawia współpracy? czy wyłącza odporność? wiesz jak to jest?

ściskając w ręku kamień zielony

  • Jul. 10th, 2008 at 12:36 PM
bash
Od jakiegoś czasu chodzi za mną ta myśl. Chodzi i jęczy. Nie daje spokoju. Jest wszędzie. W kuchni, w łazience, w pokoju, pod łóżkiem, za kwiatkiem, w tramwaju, na ulicy. Jest wszędzie tam, gdzie ja. Ta myśl wierci mi dziurę w brzuchu, gra na mojej ambicji. Cały czas szepcze mi do ucha, zagłusza szum miasta. I na każdym kroku słyszę, jak myśl mi mówi - wyprowadź się, rzuć wszystko i wyjedź gdzieś, gdziekolwiek, byle dalej od tego miasta.

dzivota

  • Jun. 29th, 2008 at 7:30 PM
basik
Jakoś dziwnie mi tak. Dziwnie jest być z facetem, który nie jest palantem, któremu nie wypada robić numerów. Dziwnie jest tak nagle wyzbyć się wszystkich swoich paskudnych przyzwyczajeń.  Dziwnie jest się przyznać do swojej pseudo gruboskórności i stanąć przed nim nagą i bosą. Dziwnie jest nie mieć do czego się przyczepić, nie mieć o co zrobić awantury. Dziwnie jest powiedzieć, że się tęskniło i powiedzieć to szczerze. Dziwnie jest nie mieć wątpliwości, obdarzyć zaufaniem.  Dziwnie jest patrzeć mu się w oczy i wiedzieć, że się niczego więcej nie potrzebuje.

teletubisiowo :)

  • Jun. 20th, 2008 at 7:09 PM
modlitwa
W moim życiu jakoś tak się dziwnie układa, że kiedy wychodzę z twardego założenia, że nie, że nigdy więcej, że teraz tylko moja złośliwość i mój wredny poker się liczy, staje na mojej drodze ktoś, kto mi to przewraca do góry nogami. I dzieję się to w momencie, kiedy dobijam już do mistrzostwa w swoich gierkach i swoim chłodnym, suczym spojrzeniu. I muszę wyciągnąć moje serce z torebki i włożyć je tam, gdzie powinno być. I o dziwo się nie psuję, nie dostaję zwarcia przewodów, nie chowam się w sobie. O dziwo, jest zajebiście. Nie boję się, że dostane po łapach, że wyjdę na zbyt mądrą, zbyt prostą, zbyt wulgarną, zbyt prowokującą, zbyt szczerą i zbyt roztrzepaną. Nie boje się powiedzieć jaka jestem i co zrobiłam. I potrafię wstać o 5 rano, aby już o 7 stać na dworcu wschodnim, wyszykowana i uśmiechnięta, aby go odebrać. I czuję się z tym niesamowicie dobrze. A przede wszystkim, chyba po raz pierwszy, czuję się naturalnie. Kiedy to zaczynałam, mój zimny, suczy umysł nawet nie wpadł na to, że może się tak zaskakująco potoczyć.

ot tak, o!

  • Jun. 2nd, 2008 at 1:02 PM
basik

może i dziwna motywacja, ale zawsze jakaś ]:->

malarze twarzy

  • May. 25th, 2008 at 8:41 PM
wspomnienia
Przeglądam sobie galerie mojej siostry na naszej klasie i łapie doła. Bo stara jestem i zgorzkniała. Bo ona się bawi, tak jak ja się kiedyś bawiłam. Bo jest ładna, uśmiechnięta i, kurwa, ma większe cycki niż ja. Bo sama się w sobie zamykam. Karmię tego swojego doła jak sikorki zimą, bo mi tak wygodniej. I jestem za leniwa, żeby coś z tym zrobić. Obiecuję sobie, że ruszę ten swój tyłek i nie ruszam. Siedzę i gram w plemiona... No dobra, jeszcze potrafię z Dominikiem przegadać cały dzień przez gg. Ostatnio odświeżyłam pewną znajomość. Spytał się mnie chłopiec, czego ja w życiu chce. Nie potrafiłam mu odpowiedzieć. Nie potrafiłam, bo na chwilę obecną nie wiem, czego oczekuję od życia. Nie wiem i dlatego nie mogę się zmobilizować. Czekam na natchnienie, jak na księcia z bajki na białym rumaku. Naszła mnie ochota na pewną piosenkę, pewnego zespołu, z którym kiedyś się lubiłam. Znalazłam go nawet, z pomocą [info]ruda_malpa, bo kawałka wydanego nigdzie oczywiście nie ma. I znowu zachciało mi sie coś z sobą zrobić. Ale nie wiem co, bo nie wiem kim jestem i w czym się dobrze czuję. Co kwartał zmieniam swój wygląd, jakby to miało mnie wyprowadzić z tego labiryntu. A ten chłopiec myśli, że mnie naprawi. Naoliwi ręce i nogi inie będę już sobie skrzypiała przy każdym moim ruchu. A ten chłopiec myśli, że zgadnie kim jestem. I powstanie kolejna kreska do portretu nieznanego mi człowieka. Kolejna moja nowa twarz.


Згубіцца

У веры

Імкнуцца

Дарэмна. 

Ў паветры

Павісла:

Найлепшы -

Няісны. 

Мой дотык - толькі дотык

І словы - толькі словы.

Ты зразумеш потым -

Я заўтра буду новы.

Я заўтра буду лепшы,

Такі, як ты захочаш.

Проста каб зразумець. 

Мяне не існуе.

У гэта імгненьне

Ты размаўляеш сама з сабой.

І словы, як вецер,

І злосьць, як маленьне.

Чужая зямля застаецца чужой. 

Цябе не існуе.

У гэта імгненьне

Я размаўляю сам з сабой.

І словы, як вецер,

І злосьць, як маленьне.

Чужая зямля застаецца чужой.

kropki na horyzoncie

  • May. 4th, 2008 at 7:44 PM
wspomnienia
W snach ciągle nawiedzają mnie dziwne miejsca. Miejsca w które uciekam. Niby każde z nich znam, niby w każdym z nich byłam. Są piękne. Bez wątpienia, są piękne. A potem się budzę. Otwieram oczy i jestem w miejscu, którego mimo wszystko dalej nie mogę nazwać swoim domem. Budzę się i ciągle pamiętam. Pamiętam, choć nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Codziennie rano pokaz slajdów w mojej głowie. Taki niepoukładany, wybrakowany. I czasem sama już nie wiem, czy ja ciągle jestem, czy ja ciągle śnie. Ostatnio to wszystko nabiera dziwnego kształtu. I dusze się tu, i usycham. I nie wiem co dalej...



wspomnienia

słodycz tamego zapachu.... śmieszne, ale dziś pachniemy tak samo - mimo woli...
 

Siadaj, pała!

  • Mar. 25th, 2008 at 12:00 PM
niewidocznie

Zła kobieta ze mnie. I nie jest to tylko moje łaskotanie własnej próżności. Sporo osób podpisałoby się pod tą teorią wszystkimi swoimi kończynami, jak również kończynami swoich zwierzątek, bliskich i dalekich krewnych, prawdziwych i tych mniej prawdziwych przyjaciół oraz urażonym ego, po czym najchętniej rzuciłoby mnie w czeluści piekielne. No cóż, bywa i tak. Nie wszystkich się w życiu kocha. Jakoś nie bardzo mnie to dołuję, ani też nie zachwyca, ale motywuje. O tak! Jakby ktoś odnosił wrażenie, że oczy go mylą powtórzę jeszcze raz - MOTYWUJĘ MNIE TO. Dlaczego? Powód jest bardziej prozaiczny, niż ktokolwiek mógłby sobie to wyobrazić - to co dla koleżanki x czy tam y jest złe, nie musi wcale oznaczać, że tak jest w istocie. "Punk widzenia zależy od punktu siedzenia.” Do kogoś pretensję przecież trzeba mieć. Ktoś musi być tym złym. A takie podejście tylko nakręca tę spirale debilnego szufladkowania ludzi, bez zgłębiania teorii przyczynowo - skutkowej. Zwykła wredota i uszczypliwość się wtedy we mnie odzywa. Chęć podkreślenia swojej wolności osobistej i jej poszerzania. Zdobywania wszystkiego, na co tylko mam ochotę. W końcu rasowy ze mnie Strzelec. Uwielbiam polowania. Uwielbiam żywioł, uwielbiam kiedy coś się dzieje i kiedy mam rację. Uwielbiam tę świadomość, że wszystko jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy ją tylko umiejętnie wyciągnąć. No, ewentualnie wyciągnąć z łokcia, komuś kto stoi obok po to samo. A co mi tam, mam sporo czasu i chęci, więc w swój ironiczny sposób udowodnię im, że mają rację, a wszystkim inteligentnym, że tamci się mylą. Oceniać można klasówki, a nie ludzi. A kiedy już się ktoś na to ocenianie porywa, niech się zastanowi, czy ma na tyle dystansu do siebie, by godnie przyjąć kontrę.

faceci to idioci

  • Mar. 9th, 2008 at 5:59 PM
wspomnienia
Jak w temacie. Powód? A czy musi być jakiś powód, przecież to oczywiste! Argumentacja? Hmmmm Chyba wystarczy jedna litera - S.

;)

  • Feb. 28th, 2008 at 6:08 PM
bash
No i weź Ty sobie człowieku coś zaplanuj. Mowy nie ma. Człowiek chce po świętach spędzić trochę czasu z rodziną, z przyjaciółmi... i z kimś jeszcze ( nie to nie S :D ), a tu na drodze Ci staje jebany konsulat w Miśku. To nic, że do mnie do domu a do Mińska nie jest nawet w jednym kierunku, ale mi plany pokrzyżowali. Bu! I w czyje oczy ja się teraz będę wpatrywała? Hę?

rozliczenie

  • Feb. 12th, 2008 at 1:52 PM
wspomnienia
A więc tak właśnie jest. Tylko dlaczego w głowie mam jeszcze dwa scenariusze - optymistyczny i pesymistyczny. Choć nie, chyba oba pesymistyczne, aczkolwiek nie do końca. Zawsze przecież jest to światło w tunelu. Ale czym tym razem jest to światło w tunelu? Zaczynam nowe życie, najprawdopodobniej wszystko zmieni się diametralnie. Nie wiem, czy podołam. Jeśli się nie mylę, stanę teraz przed największym wyzwaniem w życiu. Wiem, jakich błędów nie popełniać, ale czy ich nie popełnię? A on? Raczej nie ma miejsca w moim życiu na niego. Nie jestem już pewna swoich uczuć. Może było to tylko przyzwyczajenie. W końcu nasze szczęśliwe dni, bez jakichkolwiek problemów się szybko skończyły. Potem to już wyglądało jak w małżeństwie z wieloletnim stażem, gdzie jednej ze stron nic w życiu nie wychodzi, a druga wyciąga go za uszy z każdych tarapatów.  Potworna odpowiedzialność.  Zbyt wielka jak dla mnie, wyniszczająca. Tak naprawdę, może to okrutne co teraz napiszę, ale czułam się lepiej, kiedy go nie było, kiedy jechał do domu. Mogłam znowu zajmować się tylko sobą, uśmiechać się i dobrze się bawić, nie patrząc na zegarek, nie zastanawiać się jaką genialną wiadomością mnie teraz zaskoczy, czym po raz kolejny mnie zdołuje, zrani, a po tym wszystkim powie, że się nie uśmiecham. Nie chcę być już za niego odpowiedzialna, nie chcę już słuchać jaki to on kiedyś był szczęśliwy, nie chcę już znosić jego kolejnych klikudniowych zauroczeń. Gdyby to się miało ciągnąć dalej, on musiałby być odpowiedzialny za nas, a temu i tak by nie podołał. Nie z jego egoizmem. Chciałam to zakończyć szybciej, ale mi nie dał. Teraz wszystko się pokomplikowało, ale wyjścia nie ma. Z jednej strony chciałabym, abyśmy wytrzymali w tym postanowieniu, a z drugiej... Z drugiej. Jeśli jednak nie damy rady, nie widzę swojego uśmiechu w przyszłości. Niestety. Niektórzy ludzie nie powinni się nigdy spotkać, tylko że los płata nam figle. 

prozaiczność

  • Feb. 10th, 2008 at 2:41 PM
niewidocznie
to chyba już
szara rzeczywistość ma jednak racje bytu
nie chce mi się dalej walczyć z własnym rozsądkiem
należę tylko do siebie
płomień zmartwień mnie nie grzeje
inne mam sny
nie widzę naszego jutra
może czegoś tu zabrakło
może coś zniszczyłeś
wiosna przychodzi do mnie kiedy Ciebie nie ma tu
czyste mam sumienie
koniec nierównej walki